Jakkolwiek zagadnienie tematyczne wskazywałby, że udowodnienie szpitalowi zakażenia przez pacjenta może być bardzo trudne, to jednak w zakresie tego typu roszczeń występuje dość osobliwa sytuacja procesowa. Z ogólnych zasad prawa wynika rozkład ciężaru dowodu, powodujący, że ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne (por. art. 6 k.c.). Jednakże w takich przypadkach obowiązuje wręcz odwrotna zasada przyjęta w orzecznictwie. Na uwagę zasługuje np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie (VI ACa 283/13), w którym sąd stwierdził cyt.: „Powyższe nie oznacza jednak, że w każdym przypadku zakażenia szpitalnego konieczne jest udowodnienie konkretnego źródła zakażenia, np. w postaci konkretnego pracownika, narzędzia, pomieszczenia. Wystarczające jest stwierdzenie występowania tzw. winy bezimiennej i ustalenie przy pomocy dowodu prima facie, że najbardziej prawdopodobną, (z tzw. przeważającym prawdopodobieństwem) przyczyną określonych skutków jest tylko jedna hipoteza. Jak niejednokrotnie wskazuje Sąd Najwyższy, tzw. dowód prima facie oparty na konstrukcji domniemań faktycznych (art. 231 k.p.c.) zwalnia stronę ponoszącą ciężar dowodu od żmudnego wykazania wszystkich etapów związku przyczynowego między pierwotnym zdarzeniem sprawczym a szkodą, wymaga jednak wysokiego prawdopodobieństwa istnienia pierwszego i kolejnych zdarzeń sprawczych, pozwalających traktować je, jako oczywiste”.