Czy fundacje ochrony praw pacjenta chronią głównie lekarzy?

W kwietniu 2017r. zostałem zaproszony do panelu dyskusyjnego dotyczącego planowanych zmian w prawie, odnoszących się do jakości w służbie zdrowia. Spodziewałem się ciekawej merytorycznej dyskusji. W spotkaniu udział wziął m.in. przedstawiciel NFZ, radca prawny Naczelnej Izby Lekarskiej, zabrakło jednak przedstawicieli pacjentów. Był wprawdzie przedstawiciel Rzecznika Praw Pacjenta, ale, jak wszyscy wiemy, organ ten podlega premierowi. Rozmawiano więc o jakości w opiece zdrowotnej bez pacjentów.  Dyskusja skoncentrowana była jednak na kwestii usunięcia odpowiedzialności karnej lekarzy za czyn, tylko dlatego, że czyn ten (zgodnie z projektowaną nową ustawą), powinien być przez szpital lub samego lekarza ujawniony.

Czytaj więcej

Dlaczego pacjenci nigdy się nie dowiedzą jakie leki im podawano w szpitalu?

Tym zagadnieniem zajmowałem się wiele lat. Żeby zrozumieć, jak skandalicznie podaje się w polskich szpitalach leki, trzeba poznać procesy logistyczne zachodzące w tych podmiotach. Leki są dostarczane do apteki szpitalnej razem z dokumentami dostawy. Dokumenty są wprowadzane do systemu informatycznego (czynność wirtualna), a leki odkładane na półki (czynność realna). Pierwszy, dość częsty problem, jaki się pojawia, to brak zgodności leków (seria leku na pudełkach) z dokumentami dostawy (seria leku w dokumentach). Hurtownie nierzadko mylą się i wysyłają np. inne numery serii widoczne na opakowaniach a inne w dokumentach dostawy. Dokumenty dostawy są następnie importowane wprost do systemów informatycznych szpitala, zwanego HIS. Jeśli więc szpitale nie zweryfikują dokładnie dokumentów dostawy z opakowaniami, jakie zostały dostarczone, i nie dokonają stosownych korekt, to następuje problem zwany dalej „Pierwszym problemem”. W tym miejscu zapewniam, że dzieje się tak dość często.

Czytaj więcej

Rodzaje błędów, które mogą przesądzić o życiu lub zdrowiu.

Potocznie przyjmuje się i uważa, że, jeśli nastąpiła jakaś tragedia, to winny jest lekarz. Owszem, bywa i tak, tym się jednak zajmę w dalszych częściach bloga, tu jednak stwierdzę, że błąd lekarza to jedna z wielu możliwości. Lekarze (jak również pozostały personel medyczny) często sami są osobami poszkodowanymi. Każdy słyszał o nagłaśnianych w prasie przypadkach zgonów lekarzy podczas dyżurowania. Pielęgniarki pracujące po 12 godzin na dyżurze to norma w szpitalach. Jednak ta liczba godzin przekracza często (jeśli się w pracy nie śpi) możliwości fizycznej wydolności organizmu człowieka. Jak widać, personel również bywa poszkodowany. Pielęgniarki przepracowane lub przemęczeni lekarze nie będą właściwie wykonywać swoich obowiązków. Powyższe pokazuje, że istnieją różne przyczyny występowania błędów. W powyżej opisanych przykładach dochodzi do zaniedbań organizacyjnych, skutkujących pojawieniem się błędu w innych miejscach procesu leczenia. O błędach organizacyjnych piszę w pkt. 6 poniżej.

Czytaj więcej

Dlaczego trudno jest prowadzić sprawę bez wyspecjalizowanej kancelarii?

Odpowiedzi na to pytanie jest co najmniej kilka. Po pierwsze, występowanie we własnej sprawie jest trudne z uwagi na brak obiektywizmu w ocenie własnej sytuacji, spowodowany silnymi emocjami. Natomiast dochodzenie do prawdy po czasie, kiedy emocje się wyciszą, bywa natomiast bardzo utrudnione ze względu na konsekwencje upływu czasu. Żadna z tych sytuacji dla procesu dochodzenia roszczeń nie jest dobra.

Powierzenie prowadzenia sprawy wyspecjalizowanej kancelarii pozwala na rozpoczęcie postępowania zaraz po ujawnieniu się skutków błędów w leczeniu, bez czekania na chwilę, kiedy poszkodowany potrafi obiektywnie ocenić sytuację ale jest za późno na zebranie odpowiednich dowodów.

Z uwag powyższych wynika, że skoro postępowanie winno być rozpoczęte w miarę szybko po zdarzeniu, to powinni je prowadzić zawodowi pełnomocnicy.

Czytaj więcej