Dlaczego pacjenci nigdy się nie dowiedzą jakie leki im podawano w szpitalu?

Tym zagadnieniem zajmowałem się wiele lat. Żeby zrozumieć, jak skandalicznie podaje się w polskich szpitalach leki, trzeba poznać procesy logistyczne zachodzące w tych podmiotach. Leki są dostarczane do apteki szpitalnej razem z dokumentami dostawy. Dokumenty są wprowadzane do systemu informatycznego (czynność wirtualna), a leki odkładane na półki (czynność realna). Pierwszy, dość częsty problem, jaki się pojawia, to brak zgodności leków (seria leku na pudełkach) z dokumentami dostawy (seria leku w dokumentach). Hurtownie nierzadko mylą się i wysyłają np. inne numery serii widoczne na opakowaniach a inne w dokumentach dostawy. Dokumenty dostawy są następnie importowane wprost do systemów informatycznych szpitala, zwanego HIS. Jeśli więc szpitale nie zweryfikują dokładnie dokumentów dostawy z opakowaniami, jakie zostały dostarczone, i nie dokonają stosownych korekt, to następuje problem zwany dalej „Pierwszym problemem”. W tym miejscu zapewniam, że dzieje się tak dość często.

Od tego momentu zaczynają się poważne nieprawidłowości, skutkujące zafałszowaniem dokumentacji medycznej. Leki są wydawane fizycznie do oddziału, a ich przekazaniu towarzyszy przesłanie danych z systemu apteki do systemu oddziału o seriach, w tym również seriach nieprawdziwych (Pierwszy problem).

I tak w oddziałach pojawiają się leki, których serie nie odpowiadają temu, co jest zarejestrowane w systemie oddziału.

Kolejny problem, zwany „Drugim problemem”, pojawia się w sytuacji, gdy, nawet jeśli serie w dostawie zgadzają się (brak Pierwszego problemu), to mogą nie zgadzać się przy wydawaniu z apteki do oddziałów. Dzieje się tak, ponieważ leki wydawane są na oddział w dużych ilościach i personel przykłada wagę głównie do ilości sztuk a nie do kontroli serii wydawanych (widniejących na opakowaniach). Drugi problem prowadzi więc do sytuacji, gdy co prawda była prawidłowa dostawa z hurtowni, pomyłka nastąpiła jednak przy wydawaniu leków na oddział.

Z całą pewnością można więc stwierdzić, że to, co krąży jako informacja w systemie informatycznym HIS, nie odpowiada w 100% temu, co jest wydawane do oddziałów, a w finale konsumowane przez pacjentów. Nie muszę nikogo przekonywać jak ważną informacją jest informacja o serii leku, która pozwala wycofywać leki o określonej serii. O ile dla szpitala ważne jest, by sztuki opakowań zgadzały się i jedynie taką informację szpitale próbują kontrolować, o tyle jednak z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta dużo bardziej istotnym jest problem identyfikacji serii rzeczywiście podawanych leków. Seria decyduje o bezpieczeństwie pacjenta. Po serii identyfikuje się leki fałszywe, co ma dalsze, bardzo istotne konsekwencje z uwagi na konieczność ich wycofania na podstawie decyzji GIF (więcej na temat leków fałszywych: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/podrabiane-leki-rynek-w-polsce/y7ne9p) .

Jeśli system informatyczny oddziału zostanie zasilony danymi o seriach leków, których to danych o serii w warunkach Pierwszego i Drugiego problemu nie można uznać za prawdziwe (ponieważ nie odpowiadają widniejącym na pudełkach oznaczeniom serii leków), to później ściągnięcie tych serii ze stanu informatycznego i przypisanie w dokumentacji medycznej do pacjenta jest czystą fikcją w stosunku do tego, co faktycznie zostało podane pacjentowi.

Skoro, jak napisałem wyżej, z powodu Pierwszego i Drugiego problemu numery serii gromadzone w oddziałowych systemach informatycznych nie zgadzają się ze stanem rzeczywistym, to na pewno numery serii przypisane w tych warunkach do pacjentów nie będą się zgadzały i dokumentacja medyczna nie będzie odzwierciedlać prawdy.  Personel nawet widząc, co w rzeczywistości podaje pacjentowi, nie jest w stanie odnaleźć serii w systemie i ściągnąć ze stanu na pacjenta, ponieważ nie ma tego w komputerze. Wobec czego personel zdejmie z systemu serię jakąkolwiek – bo kto to sprawdzi? Muszą się zgadzać jedynie sztuki. Personel ma więc świadomość fałszerstw w dokumentacji medycznej.

Dochodzi więc do zafałszowania w dokumentacji medycznej informacji o serii leku podawanego pacjentowi.

Zakładając jednak, że ani Pierwszy, ani Drugi problem nie występuje, pojawia się i tak kolejny problem zwany „Trzecim problemem”. Chodzi o zwykłe pomyłki. Personel podaje lek, a po kilku godzinach siada do komputera i odklikuje rozchód na chybił-trafił w komputerze, bo skąd ma przecież pamiętać, jaką serię podał. Następuje więc kolejne ogniwo przekłamania.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wszystkie trzy problemy mogą wystąpić jednocześnie, widać, że nic się nie będzie zgadzało w zakresie tego, co zadeklarowano w systemie jako podane, z tym, co faktycznie podano (biorąc pod uwagę same tylko numery serii).

Powyższe ma swoje poważne konsekwencje w zakresie wcześniej zasygnalizowanego opisu zagrożeń, wynikających z faktu konieczności wycofania decyzją GIF, jakiejś konkretnej serii leku. Nikt przecież nie będzie szukał w fizycznie dużym szpitalu serii A, bo nie wie gdzie ma szukać. System nie wskaże miejsca przechowywania leku A, bo jak podałem w przykładach opisujących problem pierwszy, drugi i trzeci miejsce przechowywania zarejestrowane w systemie, nie odpowiada rzeczywistości . Nawet jeśli kierownik apteki taką akcję jednak podejmie, to nie jest pewne, czy personel wykona ją dobrze. Gdyby system wskazywał precyzyjnie miejsce lokalizacji leku serii A, to kierownik apteki byłby w stanie wyegzekwować zwrot wadliwej serii. Sytuacja taka może doprowadzić do tego, że lek wycofany przez GIF z uwagi na wadliwość serii, będzie gotowy na półce do podania.

Kolejny, Czwarty już problem wiąże się z pytaniem, jaki lek pacjentowi zapisał lekarz i jak to się ma do rzeczywistości, jeśli chodzi o podanie. Tym razem temat dotyczy już nie tylko serii, ale leku i tego, czy w ogóle został podany, a może zamieniony lub pomieszany?

Aby to zrozumieć, należy spojrzeć na proces podawania leku. W skrócie wygląda tak:

  1. pielęgniarka dostaje zlecenie,
  2. pielęgniarka nakłada do kieliszka lek,
  3. pielęgniarka podaje kieliszek z lekiem.

I teraz ktoś mógłby zapytać, gdzie jest problem?

Problem bierze się z tego, że nie ma pewności, co trafiło do kieliszka. Zresztą sam fakt stosowania kieliszków jest pomyłką, ponieważ kieliszki nie są podpisane i mogą się mieszać. Częstą normą jest, że pacjenci dostają nie swoje leki.

Wniosek z powyższego wypływa dość oczywisty. W szpitalach nie ma mechanizmów śledzenia podań konkretnych leków, pielęgniarki mogą naklikać w systemie informatycznym HIS, co chcą i w ich opinii stanowi to dowód wykonania podania leku.

Nie trzeba nikogo jednak przekonywać, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy podaniem leku a jego wyklikaniem podania w komputerze. W przemyśle i handlu stosowane są metody automatycznych rozchodów poprzez kody kreskowe, co eliminuje błędy – w szpitalach nie.

Mamy więc do czynienia z czterema problemami generującymi cztery możliwe błędy w łańcuchu podawania leku. Bez eliminacji tych błędów odpowiednimi zabezpieczeniami prawdopodobieństwo podania leku zgodnego ze stanem zarejestrowanym w systemie informatycznym HIS jest dość niskie. A to system HIS służy potem do analiz i stanowi podstawę dalszych decyzji.

Należy również zwrócić uwagę, że nikt nie rejestruje niepożądanych zdarzeń działania leków. Gospodarka lekowa stanowi „czarną dziurę” informacyjną szpitali. Jedynym zmartwieniem większości zarządzających szpitalami jest roczny koszt leku, a nie sposób ich podawania pacjentom. Leki jako związki chemiczne są produktami w zasadzie niebezpiecznymi, jeśli nie są w odpowiedni sposób traktowane. Na uwagę zasługują więc sytuacje, w których pacjent w szpitalu zmarł lub poczuł się nagle źle, nie wiadomo z jakiego powodu. Te sprawy powinny być prześwietlone. Moje wieloletnie doświadczenie wskazuje, że w wielu sytuacjach pacjent mógł zostać otruty lub podtruty lekiem, bądź jakąś przypadkową mieszanką lekową.

Postępowania sądowe w tych sprawach, co do zasady są niezwykle trudne, jednak w mojej ocenie, przy tak dużym poziomie bałaganu i braku wiarygodnych procedur postępowania z lekiem możliwe do wygrania.

2 Comments

  1. Szanowny Panie, jak udowodnić podczas postępowania sądowego, że wina leży po stronie szpitala (podanie złych leków)?
    Jaką dokumentacje powinien posiadać poszkodowany, czy wystarczy sam wypis w którym podane są nazwy oraz dawki podawanych leków?

    1. Wszystko zależy od stanu faktycznego i umiejętności prowadzenia takich spraw. Pacjent ma prawo dostępu do dokumentacji medycznej. Tam widnieją wpisy dotyczące zleceń określających rodzaj leku i dawkę. Na podstawie takiego dokumentu można ustalić np. czy występowały interakcje lekowe lub zjawisko tzw. polipragmazji. Jednym słowem można ustalić czy leki były prawidłowo ordynowane, adekwatnie do jednostki chorobowej. W tym przypadku, jeśli wystąpił uszczerbek na zdrowiu a z analizy dokumentacji wynika, że uszczerbek miał związek z lekami zleconymi przez lekarza i widniejącymi w dokumentacji, to taka dokumentacja będzie istotnym dowodem w sprawie. Bardziej złożonym dowodowo problemem jest problemem wynikający z braku pewności, czy to co zlecono pacjentowi, faktycznie zostało mu podane. W tym przypadku chodzi o udowodnienie, że pacjenta nie leczono. Skutek nastąpił (np. w postaci zgonu), dokumentacja się zgadza ale powstaje pytanie, czy pacjentowi podawano leki zlecone i czy np. nie było pomyłek w podawaniu. Często pacjenci po wyjściu ze szpitala twierdzą, że nie otrzymali leków, które są ujawnione w dokumentacji medycznej (np. epikryzie). Te zagadnienia z są bardziej złożone i wymagają bardziej skomplikowanych procedur dowodowych. Na koniec jeszcze tylko wspomnę, że sama dokumentacja niekiedy jeśli jest wadliwie prowadzona, może być wewnętrznie sprzeczna. Dla przykładu widziałem dokumenty gdzie w epikryzie informacja nie pokrywała się z kartą zleceń (dokument wewnętrzny). Z tego względu postanowiłem się zająć tą problematyką publikując wpis w blogu.